| Seks po sześćdziesiątym roku życia |
|
|
|
|
W sprawach seksu wiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich 50-70 lat. Jeśli zapytać naszych dziadków, jak to wtedy wyglądało, to po pierwsze żyło się krócej, a oni, z wielkimi brodami i wąsami, wyglądali jak staruszkowie. Kobiety współżyły seksualnie do czasu menopauzy, gdyż współżycie miało na celu rodzenie dzieci. Tęskniły nawet do tego, gdyż męczył je jednostajny cykl: ciąża - poród i wreszcie mogły odpocząć. Paniom po pięćdziesiątce pozostawało już tylko zajmować się wnukami i dewocją. Mężczyźni byli o kilka lub kilkanaście lat starsi i na ogół nie mieli już większych potrzeb seksualnych, chociaż zdarzały się krzepkie wyjątki. Mężczyzna w wieku lat sześćdziesięciu nie miał już specjalnej ochoty na seks, bo swoje zrobiły np. cygara ze względu na zwężenie naczyń krwionośnych. A ci, którzy jeszcze mieli pewne możliwości, korzystali z oferty domów publicznych lub rezygnowali z seksu w imię wyższych celów. Mężczyźni wtedy się nie masturbowali, gdyż masturbacja uchodziła za postępek grzeszny lub zagrażający zdrowiu. Ze wspomnień lekarzy z tamtych czasów wynika, że problemy pojawiały się, gdy mężczyzna w "słusznym" wieku miał młodą żonę i chciał być sprawny seksualnie. Jednym ze sposobów były zastrzyki ze strychniny, picie wina, konsumowanie orzeszków cola, witamin, zażywanie słynnej johambiny, stosowanie muszki hiszpańskiej itp. I tak pobudzeni przez chemię mężczyźni mogli z siebie coś niecoś wykrzesać. Ale aktywność seksualna powyżej 55 roku życia dotyczyła niewielkiej populacji mężczyzn. Jak to wygląda w dniu dzisiejszym? Mamy dokładne dane, z których wynika, że większość mężczyzn jest aktywna seksualnie. Powyżej 60 roku życia współżyje 2/3 mężczyzn. Istnieje też raport, który mówi o tym, jak wygląda życie seksualne populacji w przedziale 80 - 102 lata. Otóż aktywny seksualnie jest 1 proc. (co najmniej 1 raz dziennie). I to nie chodzi o młode żony, ale o typowe związki. Długowieczność seksualna mężczyzny zależy od kilku parametrów: przede wszystkim od uwarunkowań genetycznych. W Polsce takie uwarunkowania posiada 5 proc. populacji kobiet i mężczyzn. Na drugim biegunie znajdują się tacy, którzy mają małe potrzeby seksualne (1 raz na dziesięć dni albo co dwa lub trzy tygodnie). Ta populacja w przypadku kobiet liczy 17 proc., a w przypadku mężczyzn 13 proc. Drugą przyczyną małej aktywności seksualnej są choroby. Im więcej chorób przewlekłych i więcej zażywanych leków, tym aktywność seksualna mniejsza, bo wiele leków działa antyseksualnie (leki przeciw nadciśnieniu, antydepresyjne, psychotropowe itp.). Chociaż dużo się ostatnio zmieniło i są już leki w tym zakresie, które nie hamują aktywności seksualnej. Długowieczny seksualnie jest także ten, kto był często aktywny seksualnie. Dłuższe przerwy działają negatywni i prowadzą do zmian zanikowych. Innym czynnikiem jest ruch. Aby mężczyzna był aktywny seksualnie, musi zażywać codziennych spacerów szybkim krokiem i to co najmniej przez 30 minut. Jeśli nie chodzi, to nic z tego nie będzie, bo dojdzie do zaburzeń krążenia obwodowego. To dotyczy prawie każdego, bo mężczyźni praktycznie się nie ruszają: samochód, komputer, biurko i nic więcej. Panie w swoim własnym interesie powinny zachęcać panów do ruchu poza domem i to na świeżym powietrzu. Aktywności seksualnej mężczyzny sprzyja także dobór partnerki, jeśli jest atrakcyjna i lubi seks. Trzeba znać pewne zjawiska fizjologiczne, bo inaczej błędnie rozpoznaje się zaburzenia. U młodego mężczyzny erekcja fizjologiczna może trwać około 1 godziny, u mężczyzny w wieku 65 lat - 7 min. Czasem starszy mężczyzna uważa, że jest niewydolny, a to u niego stan normalny. Potrzebna jest także aktywność kobiety, szczególnie wobec starszego partnera, aby erekcja wracała. Inaczej kształtuje się u mężczyzn sytuacja hormonalna. Menopauza występuje u wszystkich kobiet, gdy kończy się czas miesiączkowania. U mężczyzn jądra pracują słabiej i mniej produkują testosteronu, ale dotyczy to ok. 60 proc. mężczyzn w wieku 55-60 lat. U pozostałych poziom testosteronu spada wolniej i dłużej. Dlatego nie można mówić o andropauzie i z tego pojęcia specjaliści ostatnio się wycofali. Spotyka się obiegowe opinie, że testosteron w starszym wieku szkodzi, bo prowadzi do nadciśnienia, może także spowodować nowotwór prostaty. Najnowsze badania te wszystkie mity obalają. Są za to inne problemy: spadek poziomu testosteronu powoduje wzrost zachorowań na cukrzycę, nadciśnienie, depresję. Czyli substytucja hormonalna u mężczyzn nie tylko służy seksowi, ale ma działanie zapobiegawcze. Nie ma korelacji, że testosteron prowadzi do nowotworów, bo gdyby tak było, to ci wszyscy mężczyźni, którzy mają wysoki poziom testosteronu i są aktywni seksualnie do późnych lat życia, powinni szybciej zapadać na raka, a tak się nie dzieje. Jeśli mężczyzna pobiera terapię hormonalną, to raz na pół roku powinien przechodzić badania. I jeśli pojawią nacieki nowotworowe - to powinien z niej zrezygnować. Ale nie dlatego, że testosteron powoduje zaburzenia, ale że testosteron może "nakręcić" tempo. I dlatego są mężczyźni, którzy mogą pobierać testosteron przez długie lata. Testosteron w formie doustnej jest mało skuteczny, najlepsza jest forma iniekcji domięśniowej. Ostatnio pojawił się testosteron dla zamożnych w postaci żelu wcieranego w skórę. Typową przypadłością mężczyzn powyżej sześćdziesiątego roku życia są zaburzenia erekcji, czyli spadek potencji. Zaczyna się od tego, że zanika erekcja poranna, błędnie rozumiana, że jest wywołana działaniem pęcherza moczowego. To nie ma nic wspólnego, gdyż jest to inny mechanizm. Zanikają erekcje poranne i dzienne oraz podczas kontaktów seksualnych, albo są krótkotrwałe. Przyczyną tego są przypadłości kardiologiczne, cukrzyca, przerost gruczołu krokowego, komplikacje pooperacyjne itp. Wtedy bierze się viagrę i narzeka, że słabo działa albo wcale nie działa. A to dlatego, że mężczyzna ma słaby poziom testosteronu i lek niewiele może pomóc. Musi być połączenie odpowiedniego poziomu testosteronu z działaniem leku. Testosteron powoduje, że odczuwamy pożądanie i potrzebę seksu. Jeśli nie ma pożądania - to można sobie łykać viagrę i nic z tego nie będzie, bo viagra działa wtedy, gdy czujemy pożądanie. Erekcja to nie jest tylko wypełnienie krwią i mechanizm krążeniowy, to pewna twardość zależna od poziomu testosteronu. Dlatego bardzo ważna jest diagnostyka erekcji. Panowie, którzy z Internetu ściągają viagrę, robią sobie często niedźwiedzią przysługę. Połowa to są podróbki, a jeśli nie ma diagnozy, są to wyrzucone pieniądze. Na aktywność seksualną wpływają także choroby, np. cukrzyca. Cukrzyca jest tego rodzaju chorobą, która zwiększa zaburzenia erekcji. Powodują to następujące mechanizmy: czynniki krążeniowe, neurologiczne, hormonalne, psychiczne i leki. Leczenie cukrzycy wymaga większych dawek bardziej intensywnego leczenia. Bardzo ważne jest utrzymanie prawidłowego poziomu glikenu. Kłopoty z erekcją mogą mieć związek z wysokim poziomem cholesterolu. Mężczyźni są zalewani w Internecie mnóstwem informacji o tzw. cudownych preparatach. Można ich stosowanie traktować jedynie jako leczenie uzupełniające. Nie należy po nie sięgać jako po lek podstawowy. Należy też mieć wiedzę co do przeciwwskazań, bo wiele z nich może powodować skutki negatywne. Do leków intensywnie reklamowanych należy np. biosteron, jednakże bez recepty biosteron jest biologicznie nieczynny. Dawka terapeutyczna, która skutkuje, u mężczyzn powinna wynosić 50 g. Łykanie "piątki" czy "dziesiątki" jest bez wartości. Przedawkowanie biosteronu z kolei może zablokować inne hormony. Nie należy leczyć się na własną rękę. (skrót wykładu prof. Lwa Starowicza) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



W cyklu wykładów szkoleniowych organizowanych w warszawskim Centrum Onkologii dla słuchaczy Stowarzyszenia "Gladiator", swoje uwagi i spostrzeżenia przedstawił wybitny seksuolog prof. Lew Starowicz.Jego prelekcja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem nie tylko ze względu na atrakcyjny temat, ale i swadę 





gości

